30.10.2011

Krakowskie Przedmieście 9 - kamienica Beyera

Pod koniec XVII wieku stał tu pałac kasztelana łęczyckiego Jerzego Towiańskiego. Około roku 1740 pałac został zdegradowany do rangi oficyny, a głównym budynkiem stał się pałac miecznika koronnego Aleksandra Jakuba Lubomirskiego. W 1754 roku właścicielem posesji był już wojewoda sandomierski Jan Wielopolski. Budynek miał jedno piętro i 7 osi. W latach 1817 - 25 działał tu zakład złotniczy Tomasza Klimaszewskiego, wytwórnia kapeluszy słomkowych Franciszki Muller i skład trzewików damskich P. Kręciszewskiego. W 1860 roku zaczęło tu swoja działalność Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. W 1864 pałac wyburzono i stanęła tu kamienica fotografa Karola Beyera według projektu Józefa Orłowskiego. Dom był zdobiony figurami "Malarstwo", "Architektura" i "Mechanika" na pierwszym piętrze, dłuta Andrzeja Pruszyńskiego i "Rzeźba", "Hydraulika" i "Przemysł" wykonane przez Leonarda Marconiego. Fasadę zdobiło jeszcze 16 medalionów z portretami sławnych Polaków, wykonanych przez Antoniego Frejtaga. Na przełomie XIX i XX wieku mieściły się tu magazyn towarów galanteryjnych Ksawerego Regulskiego, skład herbaty Edwarda Heringa, magazyn wyrobów kapeluszniczych Teodora Weigha, księgarnia E. Wende & Comp., sklep z galanterią elektryczna i metalową J. Serkowskiego, Jeneralne Towarzystwo Ubezpieczeń, sklep z wyposażeniem podróżnym Stanisław Krauze i S-ka. W okresie międzywojennym działała tu filia sklepu Wedla i filia redakcji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego".

Kamienica została zniszczona w czasie II wojny światowej. Od 1950 roku stoi w tym miejscu gmach MON zwany "kopniętym domem" zaprojektowany w przez Bohdana Pniewskiego.

Budowa kamienicy, 1868

1937

1937

1945

2011. Wiem, że mogłem na bezlistną porę czekać, ale w EMPiKu była
wyprzedaż płyt Filipinek i Reginy Pisarek...

28.10.2011

Krakowskie Przedmieście 32 - pałac Tyszkiewiczów

Pałac został zbudowany w XVIII wieku dla Ludwika Tyszkiewicza, hetmana polnego litewskiego. Należał do najpiękniejszych klasycystycznych pałaców Warszawy. W XVI w. stał tu dwór z gankiem od strony Wisły Radziejowskich. Wcześniej, w XVI wieku stał tu dwór Radziejowskich a w XVII wieku brama wjazdowa na teren parku kazimierzowskiego i stajnie pałacowe. Budowę pałacu rozpoczął w 1785 architekt Stanisław Zawadzki. Prace kontynuował w latach 1786-92 Jan Chrystian Kamsetzer, architektami byli również: Henryk Marconi i Fryderyk A. Lessel. Na przełomie XVIII i XIX wieku pałac był w zarządzaniu Tyszkiewiczów, którzy przebywając poza granicami wynajmowali go dygnitarzom i wojskowym. W 1820 roku pałac stał się siedzibą i wyłączną własnością Anny z Tyszkiewiczów po jej rozwodzie z Aleksandrem Potockim. W latach 1821 - 22 starą, drewnianą oficynę zastąpiono nowym skrzydłem według proj. Fryderyka A. Lessela. W roku 1840 pałac zakupił od matki syn z pierwszego małżeństwa, August Potocki, i odtąd w ręku Potockich pozostawał on do 1923 roku kiedy to pałac zakupił Bank Gospodarstwa Krajowego, a ulokowano tu Polską Akademię Literatury oraz zbiory starodruków Biblioteki Narodowej.

Pałac szczęśliwie przetrwał okres kampanii wrześniowej. Po upadku Powstania Warszawskiego został on celowo zbombardowany przez wojska niemieckie pociskami zapalającymi. Zniszczeniu uległa cała stolarka z XVIII i XIX wieku (drzwi, mozaiki podłogowe, stropy, panele ścienne, schody), a także bezcenne XVIII-wieczne stiuki w stylu pompejańskim, będące jednymi z najcenniejszych zabytków warszawskiego klasycyzmu pałacowego.

Po zniszczeniach wojennych pałac odbudowano w latach 1949 - 1956 według projektu Jana Dąbrowskiego, jedynie częściowo przywracając wnętrzom ich dawny wygląd. Jedynym z najlepiej zachowanych pomieszczeń jest dawna łazienka, znajdująca się na I piętrze w północnym skrzydle pałacu. Podczas odbudowy po II wojnie światowej została ona przebudowana na korytarz wiodący od rozbudowanej klatki schodowej do sal korpusu głównego pałacu. Na jej ścianach i sklepieniu wciąż podziwiać można różowe stiuki i resztki malowideł rodzajowych w stylu rzymskim.

Wkroczenie wojsk niemieckich do Warszawy. Po lewej
stronie Pałac Tyszkiewiczów. 5 sierpnia 1915.

Widok elewacji od strony Krakowskiego
przedmieścia. 1935.

Przełom lat 50 i 60 XX wieku.

1977

2011

26.10.2011

Krakowskie Przedmieście 34 - kościół Wizytek

Kościół Wizytek to nazwa bardzo skrócona. Pełna nazwa kościoła to Kościół Wizytek w Warszawie, pod wezwaniem Opieki św. Józefa Oblubieńca Niepokalanej Bogurodzicy Maryi. Siostry Wizytki sprowadziła z Francji do Polski Ludwika Maria Gonzaga. W 1654 roku wprowadziła zakonnice do przygotowanego dla nich niewielkiego, drewnianego klasztoru z kościołem. Kamień węgielny pod murowany kościół pod wezwaniem św. Józefa położył prymas Polski Wacław Leszczyński w 1664. Równolegle postępowała budowa klasztoru, w którym królowa była częstym gościem. Niedokończony kościół spłonął w 1695 roku.

Dopiero w roku 1728 rozpoczęto budowę nowego kościoła w jego obecnym kształcie. Kościół ten projektował Karol Bay, fundatorką była Elżbieta Helena Sieniawska. W 1734 roku budowę przerwano z braku funduszów i w kilka lat później kontynuowano ją dzięki pomocy córki fundatorki, Marii Zofii Czartoryskiej i innych ofiarodawców, choć pod innym kierownictwem, gdyż Karol Bay zmarł w 1740. W 1754 roku zawalił się dach, co ponownie opóźniło budowę. Autorem zwieńczenia fasady i wielkiego ołtarza został Efraim Schroeger. Rzeźby na fasadzie i ambonie są dziełem Jana Jerzego Plerscha. Zarysowanie sklepień kościoła w 1765 roku spowodowało konieczność wymurowania skarp bocznych. 15 sierpnia 1761 roku odprawiono w kościele pierwszą mszę, a konsekracji kościoła 20 września dokonał biskup kijowski Józef Andrzej Załuski. Od tamtych czasów kościół przetrwał do dziś w niezmienionym stanie, przybywały jedynie pewne elementy we wnętrzu. W latach 1825 - 26 na znajdujących się tutaj organach grywał młody Fryderyk Chopin. Wbrew powszechnej opinii o przetrwaniu instrumentu, organy zostały w 1869 roku rozebrane i przeniesione do kościoła we wsi Nieznamierowice, gdzie spłonęły w czasie I wojny światowej.

Fasada kościoła jest jednym z najciekawszych elementów budowli. Jej twórcą (poza zwieńczeniem) jest Karol Bay, który stworzył dzieło charakterystyczne dla okresu dojrzałego baroku. Falujący, jakby w ruchu będący mur podzielony parami kolumn, rozbudowany, łamany gzyms daje doskonałe efekty światłocieniowe i wzbogaca bryłę budowli. Zwieńczenie fasady jest nieco bardziej płaskie. Nad portalem herb Zakonu Wizytek - serce przebite strzałami, zwieńczone krzyżem. Jest to kościół jednonawowy z rzędami kaplic. Na końcu nawy znajduje się zamknięte prosto prezbiterium, przykryte sklepieniem kolebkowym z lunetami, opartym na pasach sklepieniowych. Nad kolumnami bardzo szerokie belkowanie, bogato urozmaicony gzyms. Delikatna dekoracja stiukowa o charakterze rokokowym głównie na łukach arkad otwartych do nawy.

W latach 2009-2010, w związku z Rokiem Chopinowskim, elewacje kościoła zostały poddane konserwacji. Jednocześnie wycięto drzewa zasłaniające fasadę kościoła od strony Krakowskiego Przedmieścia. W kościele znajdują się organy, na których w latach 1825-1826 grał Fryderyk Chopin, będąc uczniem Liceum Warszawskiego. Tu odbywały się niedzielne msze dla uczniów liceum, a kompozytorowi powierzono rolę organisty licejskiego. Do dzisiaj większość piszczałek została wymieniona, natomiast sam prospekt organowy jest oryginalny.

1868 - widok z budowanej kamienicy Beyera. Po lewej stronie kamienica nr. 36.

1870

1890

1914

Pocztówka z 1920 roku.

Zdjęcie z lat dwudziestych XX wieku.

Lata trzydzieste XX wieku.

I znowu trzecia dekada.

Fasada kościoła w roku 1936

1977

Lipiec 2011.

24.10.2011

Krakowskie Przedmieście 36 - VI męskie i III żeńskie gimnazjum

Kamienica, w której mieściło się później gimnazjum, powstała w latach 1855-1857 według projektu Alfonsa Kropiwnickiego. Wcześniej stały tu dwa budynki należące do sióstr wizytek. Nie wiadomo czy budynek powstał na gruzach starego czy jest efektem przebudowy, w każdym razie w tamtych latach imponował rozmiarami. Miał cztery kondygnacje i dwie monumentalne elewacje, które upodabniały go nieco do włoskich pałaców. Każda z elewacji została pośrodku zaakcentowana pseudoryzalitem ożywionym pilastrami i zwieńczonym balustradowymi attykami z wazami. W ryzalicie nad bramą od strony Krakowskiego Przedmieścia znalazł się szeroki balkon drugiego piętra. Ponad parterem kamienica miała charakterystyczne obniżone piętro zwane mezaninem. Na parterze mieściły się zaś sklepy.

Przez szereg lat jeszcze przed powstaniem styczniowym pomieszczenie wynajmował tu kupiec Bronisław Woliński handlujący zegarkami genewskimi. Jego sklep należał do wytwornych. Nie dość, że zajmował duży lokal w świeżo przebudowanym gmachu, to miał jeszcze witryny wychodzące na jedną z najbardziej eleganckich ulic miasta. Witryny te tworzyły arkadowanie dzielone pilastrami.

Pod koniec lat 70. XIX w. przez jakiś czas ulokował się też tutaj skład fortepianów Gebethnera i Wolffa. W tym czasie kamienica nie należała już jednak do wizytek. Władze carskie skonfiskowały ją w ramach represji po powstaniu styczniowym. Wkrótce w kamienicy zostały ulokowane dwa rządowe gimnazja rosyjskie: VI męskie i III żeńskie. Jak ustalił Juliusz Chrościcki, adaptacji kamienicy na cele oświatowe dokonano zgodnie z projektem Antoniego Sulimowskiego. Z czasem z parteru budynku poznikały też sklepy.

Kamienica została zniszczona w czasie drugiej wojny światowej. Dziś w tym miejscu jest skwer i pomnik kardynała Stefana Wyszyńskiego.

1868 - widok na Krakowskie Przedmieście z budowanej kamienicy Beyera.
Po lewej stronie kamienica nr. 36.

Ujęcie z niska. 1870

Pocztówka z lat 20 (?) XX wieku. Kamienica 36 po prawej stronie zdjęcia.

Zdjęcie z lat 1939 - 1944. Nr. 36 już został zniszczony.

22.10.2011

Krakowskie Przedmieście 38 - kamienica Joanny Martynowskiej

W kamienicy działała świetna winiarnia Simon & Stecki, wcześniej J.F. Flatau. W 1865 roku podobnie jak numery 36 i 40 została skonfiskowana przez władze carskie. W okresie międzywojennym otwarto tu również restaurację przy składzie win. Przed samą wojną lokal przejął Fukier. Zniszczona w 1944 roku nie została odbudowana.

Pocztówka z lat 20 (?) XX wieku. Kamienica 38 w środku,
po prawej stronie zdjęcia.

Zdjęcie z lat 1939 - 1944. Nr. 38 w przeciwieństwie
do 36 jeszcze zachowany.

20.10.2011

Akcja XLVIII - "Warszawa bankowa"

Pierwotny zamysł tego wpisu był zupełnie inny ale jak to zwykle bywa z moim niesamowitym umysłem geniusza przez który przepływa 10000000000 pomysłów na sekundę - zmieniłem treść całkowicie. Będzie o dwóch bankach. Banku Polskim i III Oddziale Narodowego Banku Polskiego. Ktoś już może zacznie się domyślać o co chodzi. Tak, dziś najsłynniejsze napady na banki w Warszawie które tak naprawdę napadami na banki nie były. Oba zdarzenia które zaraz opiszę to kradzieże gotówki ale nie napady na bank. Zaczniemy od historii wojennej.

W czasie II wojny światowej na ulicy Bielańskiej mieścił sie Bank Emisyjny. Przed wojną był to Bank Polski a jeszcze wcześniej mennice króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1942 roku polski ruch oporu zauważył, że jego środki środki pieniężne topnieją. Zaczęło brakować pieniędzy na bieżącą działalność konspiracyjną oraz broń. Dlatego wiosną 1942 roku kpt. Emil Kumor "Krzyś" i gen. Stefan Rowecki "Grot" postanowili, że zdobędą gotówkę napadając na jedną z furgonetek którą Niemcy przewozili pieniądze. Akcji dokonał oddział "Motor 30". 11 sierpnia 1943 AKowcy dostali wiadomość o planowanym na następny dzień transporcie gotówki. Konwój miał jechać prawdopodobnie Bielańską, Senatorską, Miodową, Krakowskim Przedmieściem, Zjazdem i mostem Kierbedzia do dworca Wileńskiego a stamtąd do stolicy Generalnego Gubernatorstwa czyli Krakowa. AKowcom zależało na tym, żeby furgonetka bankowa nie skręcała w Miodową i w tym celu wyznaczony do tego zespół zatarasował drogę barierką. Samochód bankowy zaatakowano przy ul. Senatorskiej 3. Doszło do wymiany ognia, na skutek której zostało rannych dwóch akowców i 4 pracowników banku. Ponadto zginęło 3 żandarmów niemieckich oraz dowodzący nimi oficer, a także Volksdeutsch z obsługi banku i polski granatowy policjant. Grupa osłonowa zastrzeliła również siedzącego w zaparkowanym nieopodal samochodzie oficera Wehrmachtu oraz jego szofera którzy ruszyli w stronę odgłosów strzelaniny. Cała akcja zakończyła się sukcesem AK. Uprowadzono samochód z łączną sumą 105 mln złotych, co w przeliczeniu wg ówczesnego czarnorynkowego kursu wynosiło ponad milion dolarów amerykańskich.

Niemcy opublikowali w codziennej prasie ogłoszenia, w których zachęcali do przekazywania wszelkich informacji mogących się przyczynić do złapania uczestników napadu. Za ich wskazanie obiecywano nagrodę w wysokości 5 mln złotych. Do redakcji Nowego Kurjera Warszawskiego dotarł nawet list gdzie naoczny świadek opisał przebieg akcji i podał swój adres - Plac Zamkowy 1. Gdy Niemcy tam przyjechali i zobaczyli kolumnę Zygmunta zrozumieli, że dali się nabrać jak dzieci...

Sam budynek banku w czasie Powstania był "Redutą Bank" zniszczoną w trakcie działań wojennych". Gruzy oraz resztki budynku rozebrano w latach  sześćdziesiątych a teraz powstaje tam biurowiec "Senator" który ma nawiązywać kształtem do historycznej budowli.

Lata trzydzieste XX wieku

Rok 2010.

Tak nieco dokładniej o tym co się dzieje na placu budowy na Bielańskiej można sobie poczytać u  Lavinki.


Kolejna rzecz, to do dziś oficjalnie nierozwiązana sprawa która wydarzyła się 22 grudnia 1964 roku. Tego dnia o 18:35 pod III oddział NBP podjechała furgonetka przewożąca utarg z pierwszej zmiany, z pobliskiego CDT. CDT czyli Centralny Dom Towarowy (którego architektura była krytykowana jako ideowo obca ale towary z niego bardzo wtedy pożądane) czyli dzisiejszy Smyk. Ci którzy mają doświadczenie w sprzedaży wiedzą, że 22 grudnia to jeden z kulminacyjnych dni IV kwartału a więc ruch i obrót gotówki wtedy sięga zenitu. 1 355 500 złotych przywiozła furgonetka z której wysiedli wysiedli główna kasjerka CDT Jadwiga Michałowska i dwaj strażnicy: Zdzisław Skoczek (uzbrojony w pistolet) i Stanisław Piętka (niósł worek z banknotami ważący 7-8 kg).

Piętka z workiem szybko szedł do wejścia a za nim Michałowska i Skoczek. Kasjerka kątem oka dostrzegła młodego mężczyznę w jesionce, idącego od ulicy Jasnej przy samym murze w kierunku wejścia. Piętka o krok od wejścia do banku zderzył się z mężczyzną, który nagle strzelił w pierś strażnika, wyrwał mu worek i uciekł. Ranny strażnik wbiegł do banku i upadł na schodach na piętro. Pojawił się drugi wysoki mężczyzna i dwukrotnie strzelił do Skoczka, który nie zdążył sięgnąć do kabury. Gdy strażnik upadł, napastnik strzelił do niego jeszcze raz. Kasjerka przykucnęła za bagażnikiem samochodu, którego kierowca Władysław Bogdalski bez przerwy naciskał klakson. Bandyta, który zabił Skoczka, kilka razy strzelił w karoserię i pobiegł za wspólnikiem uciekającym z workiem. Większość świadków twierdziła, iż uciekli ul. Hibnera, na skos przez Sienkiewicza i przejściem między domami do ul. Moniuszki. Tam jakiś mężczyzna miał odebrać od nich worek z pieniędzmi, wrzucić go do zaparkowanej szaroniebieskiej warszawy i odjechać. Bandyci pobiegli do Marszałkowskiej, a potem w kierunku Świętokrzyskiej, gdzie wsiedli do wspomnianej warszawy. Byli też świadkowie, których zdaniem, bandyci uciekli ul. Kniewskiego i zniknęli wśród rusztowań budowanej wtedy Ściany Wschodniej. Koło banku przechodził fotoreporter "Sztandaru Młodych" Aleksander Jałosiński. Znajdował się w wąskim przejściu w kierunku ul. Sienkiewicza, gdy usłyszał strzały. Minął go biegnący mężczyzna z workiem w ręku. Fotoreporter zawrócił. Na placyku przed bankiem zobaczył leżącego strażnika w kałuży krwi.

Oczywiście natychmiast Milicja Obywatelska wszczęła śledztwo. Stało się tak nie tylko dlatego, że zginęła suma za którą w tamtych czasach można było kupić 10 domów ale dlatego, że według oficjalnej propagandy w Polsce na banki i konwoje nie napadano. Działo się to na zgniłym, kapitalistycznym Zachodzie a nie w oazie dobrobytu, szczęścia ludu pracującego i nie w czasie walki o pokój na świecie. Ciekawe, że napadu na bank w Wołowie nie uznali za swoje halucynacje.. . Wracając do Warszawskiego śledztwa to prowizoryczny sztab śledztwa które otrzymało kryptonim P-64 ulokowano w redakcji "Kuriera Polskiego". Oficerowie "wyrywali" sobie świadków. Jedni potrzebowali zeznań, inni tworzyli portrety pamięciowe. Obława na ulicach Warszawy trwała do rana i potem cały dzień. Bandytów nie schwytano. Sporządzono ich portrety oraz figury naturalnej wielkości, ubrane tak, jak podali świadkowie. Kiedy kasjerka CDT weszła do pokoju na kolejne przesłuchania i ujrzała obu "bandytów", wysokiego i niskiego, leżących na podłodze, zemdlała. Portrety opublikowała cała polska prasa. Po zbadaniu 8 łusek znalezionych przed bankiem, śledczy dowiedzieli się, że skoku dokonali przestępcy, których ścigano od lat. Według oficjalnych doniesień sprawców nigdy nie odnaleziono a to przestępstwo uległo przedawnieniu w 1989 roku. Według nieoficjalnych ustaleń i listu przysłanego do redakcji Expressu Wieczornego w 1997 roku sprawcami byli dwaj funkcjonariusze UB i MO których wykryto i "zlikwidowano" w 1966 roku. Fakt ten utrzymywano ponoć w tajemnicy bojąc się kompromitacji. Jak było - nie dowiemy się raczej zbyt prędko. Jedyną pewną rzeczą jaką dziś można stwierdzić jest to, że w miejscu gdzie w 1964 roku był III oddział NBP dziś znajduje się Bank Przemysłowo - Handlowy.

Dom pod Orłami w czasie odbudowy. Rok 1948.

1963

Krakowskie Przedmieście 40 - kamienica Lelewantów

Niewiele wiadomo o jej powstaniu. Działał tu znakomity introligator Henryk Zawistowski, którego klientami byli m.in. Gierymski, Malczewski, Kossak i Wyczółkowski. Oprócz tego, swój zakład zegarmistrzowski miał tu F.C. Ballif. Na początku XIX wieku działała tu wytwórnia tytoniu i tabaki, a także wytwórnia wyrobów platerowanych Henniger i S-ka i „rękodzielnia nadwornych klejnotów” Hildebrandta. Istniał tu także sklep z meblami, produkowanymi przez głuchoniemych. Prawdopodobnie od 1821 do 1939 roku mieściła się tu redakcja Kuriera Warszawskiego. W 1865 roku została skonfiskowana przez władze carskie. Pod koniec XIX wieku kamienicę przebudowano wg proj. Aleksandra Siekiery. Na przełomie XIX i XX wieku mieściła się tu fabryka wyrobów srebrnych Schraidera i fabryka lamp naftowych Władysława Podgórskiego, zakład fotograficzny J. Kostka i Mulert, filia mleczarni Nadświdrzańskiej i skład futer A. Himmla. Zniszczona w czasie drugiej wojny światowej kamienica nie została odbudowana.

Zdjęcie z roku 1901. Kamienica z nr. 40 znajduje się obok hotelu Bristol.

Pocztówka z lat 20 (?) XX wieku

Lata trzydzieste by night 1

Lata trzydzieste by night2


Na trasie parady niemieckiej, 5 października 1939 roku.

Zdjęcie z lat 1939 - 1944.

18.10.2011

Krakowskie Przedmieście 11 - Kuźnie Saskie

Kuźnie Saskie powstały w I połowie XVIII wieku. Zespół budynków w końcowej fazie budowy składał się z dwóch budowli - jednej od strony placu Saskiego, drugiej od strony Krakowskiego Przedmieścia - połączonych parterowymi pawilonami. W ramach zespołu mieściły się m.in. stajnie i browar. W XIX wieku w zespole mieścił się Zarząd Generała Komendanta Miasta Warszawy. W II połowie XIX wieku na miejscu skrzydła od strony Królewskiej wzniesiono nowy budynek. W roku 1898 na miejscu budynku od strony placu Saskiego (zburzonego w 1896) wzniesiono gmach późniejszych Sądów Wojskowych a pomiędzy 1897 a 1906 rokiem na miejscu pawilonu od strony Hotelu Europejskiego wzniesiono gmach Komendy Miasta. W latach 1933 – 34 od strony Krakowskiego Przedmieścia powstał Dom Funduszu Kwaterunku Wojskowego według projektu Czesława Przybylskiego i stalowej konstrukcji Stefana Bryły. Budynek architektonicznie dostosowany do wyglądu Hotelu Europejskiego. Arkady wzdłuż Królewskiej wynikały z konieczności umieszczenia chodnika w związku z poszerzeniem Królewskiej. Dom jest jednym z czołowych przykładów warszawskiej szkoły architektonicznej oraz wybitnym przykładem modernizmu. Anegdota głosi, że nazwa budynku i jego kształt pochodzą od marszałka Piłsudskiego, który po zapoznaniu się z planami budowy gmachu stwierdził "tylko mi Panowie budować bez kantów" czyli bez oszustw i malwersacji, licznie występujących w tym okresie przy realizacji innych budów. Choć tak naprawdę nie wiadomo czy te słowa kiedykolwiek padły...

Budynek ocalał po wojnie, ponieważ był wykorzystywany przez hitlerowców do ostatniej chwili którzy nie zdążyli go spalić.

Kuźnie Saskie widziane od strony pl. Saskiego, 1863

Lata trzydzieste XX wieku

2011

2011

16.10.2011

Krakowskie Przedmieście 42/44 - Hotel Bristol

Historia miejsca w którym stoi dziś Hotel Bristol sięga XV wieku. Ponoć wtedy mieścił się tu pierwszy kirkut (czyli cmentarz żydowski) w Warszawie. Na początku XVI wieku miał tu swoja posiadłość burmistrz starej Warszawy i malarz Serafin. Później postawiono tu pałac Tarnowskich, Czartoryskich i Lubomirskich. W drugiej połowie XVII wieku na miejscu dworu Gostomskich powstał pałac Truszeniego. Ok. 1732 pałacyk został przekształcony dla Kazimierza Czartoryskiego. W latach 1741 - 58 pałac należał do Izabeli z Morsztynów Czartoryskiej, a w latach 1758 - 83 do Stanisława Lubomirskiego, który przebudował pałac w latach 1760 - 63 według projektu Charlesa Pierre’a Coustou. August Aleksander Czartoryski kupił teren przy Karowej w poł. XVIII w., wyburzył wszystkie domki i zbudował tu sobie pałac z ogrodem angielskim. Pałac niebawem przeszedł w ręce Stanisława Lubomirskiego, który natychmiast sprzedał go Stanisławowi Kostce Potockiemu. W latach 1783 - 94 właścicielem był Ignacy Potocki. W roku 1802 rodzina Potockich pozbyła się pałacu na rzecz Rafała Tarnowskiego i Urszuli z Ustrzyckich. Dzięki Urszuli pałac znany był jako pałac Tarnowskiej. Ona sama zwała się damą polską XVIII w. – znana była ze srogiego traktowania służby. W latach 1839 - 44 właścicielką była Olimpia z Tarnowskich Grabowska, a po 1844 roku Józef Oranowski, który sprzedał część Barbarze Górskiej. Od 1823 do 1829 roku działała tu wytwórnia instrumentów dętych i wyrobów tokarskich Wilhelma Wernitza. Później mieścił się tu skład maszyn i narzędzi rolniczych A. Muszyńskiego. W 1856 roku obok pałacu od strony ulicy Karowej stanęła brama ze zdrojami w obu filarach wg proj. Henryka Marconiego i rzeźbą Syreny dłuta Konstantego Hegla. Od tego samego roku do 1861 mieściła się w pałacu Resursa Obywatelska, a następnie Bank Dyskontowy (po rozbiórce pałacu we własnej siedzibie przy Fredry). W 1882 roku oficyna pałacu została nadbudowana według projektu Kazimierza Loewe, umieszczając w skrzydle atelier fotograficzne E. Troczewskiego. W roku 1895 Barbara Górska sprzedała pałac „Towarzystwu Budowy i Prowadzenia Hotelów” Ignacego Paderewskiego, Stanisława Roszkowskiego i Edmunda Zaremby. W 1897 na terenie ogrodów pałacowych wzniesiono gmach panoramy.

W 1898 pałac wyburzono i w latach 1899 - 1901, z inicjatywy Ignacego Paderewskiego powstał budynek zaprojektowany przez Władysława Marconiego i Stanisława Grochowicza, wnętrzami zajął się w roku 1901 Otto Wagner junior z Wiednia. Szczególnie Sala Malinowa stała się ulubionym miejscem bankietów z udziałem marszałka Józefa Piłsudskiego. Oprócz samego hotelu na 150 osób, działała tu doskonała restauracja, sklep z artykułami żelaznymi Krzysztof Brun i Syn, zakład fryzjerski z perfumerią braci Bialobłockich. Do drugiej wojny światowej działał tu luksusowy hotel. Swoją pracownię miał tu malarz Wojciech Kossak. W okresie międzywojennym działało tu angielskie przedsiębiorstwo komunikacyjne Wagon Lits Cook, a także przedstawicielstwo Mercedesa i firma dźwigowa Block-Brun. Najbardziej ekskluzywnym pokojem był apartament 105, gdzie w 1902 roku mieszkał Ignacy Paderewski. W latach 1928 - 31 hotel wyremontowano dzięki kapitałowi Banku Cukrownictwa według projektu Antoniego Jawornickiego. W 1933 roku skasowano wystrój Sali Kolumnowej, przeznaczając ją na bar z dansingiem, powiększając go w 1937 według projektu Jawornickiego. Wojnę przetrwał w dobrym stanie, ponieważ był zajęty do ostatniej chwili przez hitlerowców, wyremontowano go w 1947 roku i przerobiono na potrzeby Orbisu w latach 1952 - 53 według projektu Kazimierza Biernackiego, a także przerobiono Salę Malinową i Kolumnową według projektu Stanisława Miedzy-Tomaszewskiego. Malowidła na stropie wykonali Leon i Halina Michalscy ze stiukowym fryzem Józefa Trenarowskiego i płaskorzeźbami według rysunków Władysława Siwierskiego. Za czasów PRL znacznie podupadł i w 1981 hotel zamknięto. Kapitał prywatny odnowił hotel w 1991 i otworzył go na nowo. Dziś Bristol jest jednym z najbardziej luksusowych hoteli, mieszkali tu królowie, prezydenci, aktorzy, politycy i artyści. Jan Kiepura śpiewał czasem z glorietki na rogu hotelu. W 2009, wg pisma „Travel & Leisure” Bristol został uznany za 11 hotel w Europie i 57 na świecie.

Pałac Tarnowskich, 1896.

Zdjęcie z roku 1901.

Pocztówka z roku 1910.

Pocztówka z lat 20 (?) XX wieku

1930

1930

Na trasie parady niemieckiej, 5 października 1939 roku.

Zdjęcie z lat 1939 - 1944

1948

1950

1963

1975

1979

2011