22.11.2013

Długa 50 róg Nalewki 2a róg Wyjazd - Klasztor Brygidek

Klasztor Brygidek i kościół Świętej Trójcy znajdowały się w jurydyce Nowolipie, u zbiegu ulic Długiej i Nalewki przy wylocie ul. Bielańskiej.

Zakon Brygidek sprowadził do Warszawy w roku 1615 przez Krzysztofa Lipskiego, kasztelana rawskiego. Jako pierwsza powstała drewniana kaplica a później drewniane zabudowania klasztorne. W latach 1652 - 58 powstał nowy murowany kościół, z przerwą w budowie w okresie okupacji Warszawy przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego. Kościół Świętej Trójcy powstał wg projektu architekta królewskiego Giovanniego Battisty Gisleniego i był najprawdopodobniej pierwszym kościołem Warszawy wzniesionym w stylu barokowym. W późniejszym okresie powstały murowane budynki klasztoru wzdłuż ulicy Długiej. Dochody klasztoru pochodziły m.in. z czynszów płaconych przez mieszkańców jurydyki Nowolipie. Klasztor słynął z tego, że często był azylem dla przestępców, którzy za murem klasztornym szukali schronienia. Siostry sprawowały także władzę sądowniczą w jurydyce. Już w połowie XVIII wieku władza Brygidek była ograniczana i w 1766 roku Komisja Porządkowa odebrała zakonnicom władzę sądowniczą na rzecz magistratu Starej Warszawy. W 1807 roku kościół i klasztor zajęli żołnierze francuscy, a klasztor uległ kasacie. Ostatnie siostry przeniosły się do klasztoru wizytek i tam zmarły.

Budynki poklasztorne zostały zajęte przez wojsko i służyły jako koszary, czemu sprzyjała bezpośrednia bliskość arsenału. W okresie Królestwa Kongresowego kompleks klasztorny został przebudowany w stylu klasycystycznym przez Wilhelma Henryka Mintera. W 1892 roku budynki te zostały ostatecznie rozebrane. Pod koniec XIX wieku na fali handlowej prosperity, jaką stworzyło zniesienie przez władze carskie granicy celnej nad Bugiem między imperium rosyjskim a Królestwem Kongresowym, majętny berliński przedsiębiorca Albert Simons zainteresował się gruntem na którym wznosił się klasztor. W latach 1900 - 03 wzniesiono na tym miejscu konstrukcję składającą się się z czterech pięciopiętrowych skrzydeł frontowych wzdłuż ulic Długiej, Nalewek i Wyjazdu oraz oficyny wewnątrz dziedzińca. Budynek ten został zaprojektowany przez inż. Terleckiego i od nazwiska właściciela nosił nazwę Pasażu Simonsa. Budynek oparto na szkieletowej konstrukcji z żelbetu, co było jeszcze wówczas w Warszawie nowością (w takiej technice wykonano dotąd tylko Bazar Lesserów przy ulicy Rymarskiej według projektu Henryka Marconiego). W późniejszym czasie od strony Nalewek dobudowano dodatkowe skrzydło.

Główna, narożna część była otoczona wąską, ciemną uliczką dojazdową nazywaną Wyjazd. Za nią drugi człon gmachu składał się z dwóch skrzydeł - od Długiej i od Nalewek. Elewację miał prostą, z wielkimi oknami, między którymi rozwieszano liczne tablice reklamowe. Wewnątrz szerokie korytarze prowadziły do sal różnej wielkości i różnego przeznaczenia - handlowego, usługowego i biurowego. W tej części Pasażu mieściły się trzy wielkie firmy: producent obuwia Bata, fabryka pończoch i trykotaży Fuchsa oraz sklep z platerami znanej spółki Norblin, Bracia Buch i T. Werner. Swoje biura miał też tutaj Polski Monopol Loteryjny. W pasażu były miejsca na 72 sklepy detaliczne.

W 1906 roku Albert Simons dokonał kolejnej inwestycji i ulokował po drugiej stronie uliczki Wyjazd kolejne skrzydło Pasażu, wyższe od niego o dwie kondygnacje, pod numerem Nalewki 2a. Pierwotnie planował nawet dziesięciopiętrowy wieżowiec. Z podziemi na szóste piętro można było dostać się przy pomocy nowoczesnych wind, poruszanych własną energią elektryczną, która jednocześnie zapewniała oświetlenie wszystkich lokali. Pasaż świetnie prosperował aż do 1914 roku. Pierwsza wojna światowa przerwała te sukcesy - przemysł i handel, nastawione dotąd na rynek wschodni, podupadły. Magazyny Pasażu Simonsa zaczęły świecić pustkami, więc ulokowano w nim sklepy i zakłady usługowe przeznaczone głównie dla mieszkańców dzielnicy. Na Nalewkach 2a, czyli w wyższym skrzydle gmachu, ulokował się m.in. skład dywanów Aronsona, fabryka perfum "Georg Dralle", Żydowskie Towarzystwo Gimnastyczno-Sportowe "Makabi", trzy szkoły powszechne i żeńskie gimnazjum kupieckie. Środkową część niższego budynku zaanektował Sąd Grodzki, którego liczne oddziały były dotąd rozrzucone po całym mieście. Funkcjonował tutaj niemal do wybuchu drugiej wojny światowej - zaledwie kilka miesięcy wcześniej przeprowadził się do specjalnie wybudowanego gmachu na Lesznie.

W czasie II wojny światowej Pasaż przetrwał zarówno bombardowania niemieckie w czasie pierwszych trzech lat, jak i powstanie w getcie, do którego nie należał (brama do getta zbudowana przez Niemców początkowo biegła w poprzek Nalewek tuż za Arsenałem, potem przenieśli ją w pobliże ulicy Świętojerskiej). Po upadku kwietniowego powstania zmasakrowane mury budynku wznosiły się po prawej stronie wąwozu gruzów, jakim w 1943 roku stały się Nalewki. Nadawał się idealnie na redutę obronną podczas Powstania Warszawskiego i taka też przypadła mu rola - bronił dostepu do Starówki. W jednym ze skrzydeł sześciopiętrowego budynku Pasażu bronili się powstańcy głównie z Batalionu "Chrobry I" a w podziemiach był powstańczy szpital. Gmach był wielokrotnie bombardowany i ostrzeliwany, a 19 lub 20 sierpnia został poważnie uszkodzony wybuchem pojazdu Borgward IV. 31 sierpnia budynek uległ zawaleniu wskutek nalotu niemieckich stukasów. Pod gruzami zginęło ponad 200 osób, głównie spośród broniących pasażu żołnierzy batalionu "Chrobry I" oraz cywile którzy szukali tam schronienia.

W roku 1947 powstało studium odbudowy ulicy Długiej zakładające odbudowę kompleksu, opracowane przez pracownię urbanistyki zabytkowej Wydziału AZ Biura Odbudowy Stolicy. Nie zostało ono jednak zrealizowane. Do dziś przetrwały jedynie szczątki konstrukcji w postaci fragmentów żelbetowych słupów. Pod ziemią znajdują się zawalone piwnice budynku, w których wciąż spoczywa część z poległych (po wojnie wydobyto jedynie 99 ciał). Na miejscu gmachu znajduje się parking oraz tereny zielone (część Ogrodu Krasińskich). Poległych powstańców upamiętnia wzniesiony tam w 1989 roku pomnik.

Istnieją plany wybudowania w obrysie dawnego pasażu nowej budowli przez prywatnego inwestora, nie będzie to jednak wierna rekonstrukcja pierwotnego budynku.

2 komentarze:

  1. to bardzo ciekawe miejsce, można powiedzieć, że je lubię, choć jest puste, a historię ma tragiczną. kiedyś napomknąłem o nim - i o sporządzonych po wojnie planach odtworzenia kościoła Gisleniego - przy okazji wpisu o Lipiu pod Grójcem, skąd sprowadziły się siostrzyczki (stąd Nowolipie, ale ciekawy jest też ten Lipski w kontekscie).
    no i boję się, co tam mogą zmajstrować. jakiegoś Senatora-bis. :|

    OdpowiedzUsuń
  2. Że się tak wyrażę, brygidki zrobiły wyjazd.

    OdpowiedzUsuń